niedziela, 12 stycznia 2014

PROJEKT MICKIEWICZ - "DZIADOWSKA POKUTA"

Mam pierwsze w życiu poważne postanowienie noworoczne. W tym roku przekroczę próg trzydziestego roku życia i chcę nadać temu jakiś głębszy sens. Sens kulturalny. Być może okaże się czymś jeszcze głębszym?

Zacznę od tego, że 12 lat temu, idąc na maturę z języka polskiego nie przeczytałam III cz. "Dziadów" A. Mickiewicza. Co za wyznanie... Śmieszne. Kto by się przejmował, że nie doczytał lektury szkolnej? Obawiam się, że nie byłam jedyna. Nie zdążyłam nadrobić tej lektury w klasie maturalnej, a wówczas, kiedy ją omawialiśmy, a nasza Pani zachwycała się formą, językiem, sensem i klasą autora, ja po prostu nie dałam rady. Było to dla mnie za trudne. Dramat wydawał mi się bełkotem, bezsensem i stratą czasu. Musiałam w tym czasie ćwiczyć na fortepianie, albo przygotowywać się do sprawdzianów i kartkówek z biologii, chemii... "Zdziadziałego" Mickiewicza rzuciłam w kąt i tyle.

Dzisiaj ogarnął mnie jakiś głód kontekstów, głód korzeni? Nie wiem jak to do końca nazwać. Po prostu spłynęła na mnie myśl i potrzeba nadrobienia tej zaległości. Chyba nie do końca jednak samoistnie, bo poważnym impulsem było moje spotkanie z pewną fantastyczną malarką, która wyznała mi, że 2014 to jej osobisty rok... Herberta. Zastrzegła sobie, że to jest "jej" Herbert, więc skoro "jej Herbert", to... "mój Mickiewicz"! W szkole nie przestudiowaliśmy całej twórczości Wieszcza, a ja mam do odprawienia "dziadowską pokutę". Warunki idealne. W dodatku Adam stworzył moje imię, więc, chyba należy się znajomość jego twórczości? Postanowiłam więc, że 2014 będzie moim osobistym rokiem ADAMA MICKIEWICZA. Mam nadzieję, że wytrwam i uda mi się poznać twórczość artysty, filozofa, społecznika, indywidualisty. Za 10 miesięcy przekroczę trzydziestkę z dwoma fakultetami na karku i chyba nie wypada bez... "Dziadów". Kto może niech się dołączy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz