"Wszystkie jesteśmy po jednych pieniądzach" powiedziała z ogromną dawką wyrozumiałości pani, z którą załatwiam interesy mojej Przyjaciółki. Biedna, nie mogła się do mnie dodzwonić, bo wisiałam na telefonie z Karoliną. Omawiałyśmy ważne sprawy - nieważne co. Jeśli gadamy ponad 5 min, znaczy, że ważne. Okazuje się, że Pani doskonale rozumie moje szczere wytłumaczenie wypowiedziane nieśmiało, jakbym za chwilę miała dostać lekko w głowę: "przepraszam, rozmawiałam z przyjaciółką". Odpowiada "jasna sprawa", no bo dla nas jest to jasne.
Nie zrozumie tego żaden mąż, ani kochanek (chociaż przy kochanku się raczej nie męczy telefonu), nie rozumiał tego ojciec - tym bardziej, że to on opłacał rachunki w czasach bez promocji i z ogromnymi limitami.
Ostatnio złapałam się na tym, że czasem nawet wolę rozmawiać przez telefon. Można się skupić tylko na słowach i na tym, jak brzmi głos Przyjaciółki - czy na pewno jest radosny? A może jednak lekko drży?
W obecności Pani, która czeka na umowę odgrywam rolę oddanej asystentki to podpisując, to przekładając papierki z lewej na prawą. Sprawdzając aneksy, podpisy i pieniądze, jestem asertywna i sympatycznie stanowcza - jak nigdy we własnej sprawie.
To dla Hanki, która właśnie leży pod palmą na drugim końcu świata. Dla Hanki, która dzwoni z pobliskiego lumpeksu z niesamowitą wiadomością "właśnie kupiłam Ci bosssską bluzkę, dokładnie z taką kokardą, jak lubisz!". Obok niej stoi Karolina i dodaje "będziesz w niej wyglądać jak milion dolarów". I ma rację - rzeczywiście tak wyglądam. Nie ma wątpliwości, że właśnie w niej pójdę na randkę.
Wyrozumiała Pani wyszła.
Dzwoni telefon. To Karolina. Spodziewam się samych ekstremalnych wieści. Mam nadzieję, że po drugiej stronie słuchawki będzie euforia przypieczętowana krzyczącym "aaaa!!!! Grażkaaa!". Zwykłe "jest OK" nie wróży specjalnie niczego dobrego, ale u nas i tak wszystko się dobrze kończy.
- I co? Wszystko ok?
- Tak, załatwiłam wszystko. Mów dalej.
- AAA!!! Grażkaaaa!!! Nie uwierzysz!!! - i zaczyna się euforyczna, niekończąca się opowieść, jedna z tych, które stawiają mnie do pionu lepiej i skuteczniej niż kawa bez mleka.
I dzień rozpoczęty. Zobaczymy co przyniesie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz