środa, 28 maja 2014

Jesteś świetna

Nie mogę narzekać. Będzie krótko. 
Po udanym koncercie podczas którego grali moi zdolni siedmiolatkowie, do sali wchodzi jedna z mam z czekoladkami "I love You" i mówi: "Jest pani świetna". Podobno Lenka (jej córka, moja uczenniczka) lubi moje lekcje bardziej niż "cokolwiek innego" i kocha ćwiczyć. Doprawdy nie wyobrażam sobie, jak można kochać ćwiczyć granie na instrumencie, ale jak widać można. Moja nauczycielka z pewnością nie miała żadnych wątpliwości, że ćwiczyć nienawidzę z całego mojego wielkiego serca. Ale obie się dziwiłyśmy, że na koncertach się nie myliłam (może przeżywałam wówczas momenty świetności???). Zastanawia mnie dlaczego zawsze po udanym koncercie musiałam usłyszeć, że i tak jestem "zdolna ale leniwa?", nawet jak zagrałam "koncertowo"?
Nie, nie. Nie pożerają mnie ani pycha, ani samouwielbienie. Po prostu takie słowa popychają, ciągną w górę - są świetne.
Kiedy osobista mama mówi "jesteś świetna", wydaje się, że oszalała, że nie wyszła z pieluch, kremików i puderków. Tymczasem słowa z "obcych" ust nabierają innego znaczenia. Ich ocena wydaje się… niezależna - nie zależy od temperatury krwi ani stopnia zażyłości.
Dzisiaj jestem "świetna" i niech tak zostanie - przynajmniej do porannej kawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz